Jako nagrodę dla osób występujących w "Koncercie Kolęd Małego Podlasia" opiekunowie wymyślili, wykorzystując rzadką, bardzo śnieżną pogodę, zorganizowanie kuligu.
Tak więc w niedzielę 14.02.2010r. większość "kolędników" spotkała się na parkingu koło szkoły Nr1, aby wyruszyć na zapowiadany kulig do Dworu "Duch Kresów". Dorośli rozlokowali dzieci i młodzież do samochodów. Najpierw jechaliśmy asfaltem, ale gdy zjechaliśmy na boczną drogę prowadzącą do Wiercienia było dużo ciężej przejechać, ponieważ droga była bardzo zaśnieżona. Były tam tak ogromne zaspy, że ledwo się przez nie przebiliśmy. Na miejsce dojechaliśmy po około pół godziny jazdy. Gdy byliśmy już na miejscu okazało się, że czeka na nas ognisko oraz sanie zaprzężone w parę koni. Było nas dużo, więc podzieliliśmy się na dwie grupy. W pierwszej grupie jako opiekunki jechały z nami pani Jola Awksietijuk oraz pani Agnieszka Kuzniecow. W pewnym momencie lejce przejął Kuba Kowalczyk i powożenie szło mu całkiem nieźle. Dojechaliśmy do najbliższej wioski i tam zawróciliśmy. Wracając poczuliśmy nieprzyjemny chłód, dlatego też wszyscy biegaliśmy za saniami. Pod koniec naszej wyprawy Kuba także chciał pobiec, więc lejce przejął Filip Awksietijuk. Przy samym zakręcie na dwór lejce przejął woźnica, ponieważ chłopcy nie umieli skręcać i mógłby być wypadek. Wracając okrążyliśmy plac przy dworze. Pierwsza grupa wysiadła po kuligu zadowolona i poszła piec nad ogniskiem kiełbaski. W tym czasie druga grupa pojechała na swoją przejażdżkę pod opieką pani Bożeny Czeczuk i pani Elżbiety Drzas. Gdy druga grupa wróciła i byliśmy już wszyscy w komplecie, zaczęliśmy bawić się na śniegu. Rzucaliśmy się śnieżkami, popychaliśmy się na zaspy i budowaliśmy śnieżne fortece. Po jakimś czasie, który podczas zabawy upłynął bardzo szybko, zostaliśmy zaproszeni do środka Dworu "Duch Kresów" na gorący bigos. Kiedy wszyscy zjedli i napili się herbaty, znów nałożyliśmy kurtki i wyszliśmy kontynuować zabawę. Zaczęliśmy bawić się w chowanego, ale po pewnym czasie zaczęło się nam robić chłodno, więc dorośli zarządzili powrót do domu. Bardzo serdecznie podziękowaliśmy paniom, które w dworze "Duch kresów" donosiły nam ciepłej herbaty i innych rarytasów i wyruszyliśmy w drogę powrotną. Kiedy wracaliśmy zaczął zapadać zmrok. A gdy dojechaliśmy do Siemiatycz było już całkiem ciemno, i dorośli poodwozili nas do domów. Byliśmy zmarznięci, zmęczeni i przemoczeni, ale bardzo zadowoleni. Ten dzień będziemy wspominać bardzo miło, wesoło i długo.
wspomnienia Gabrysi Dziedzia z Kuligu .
zobacz zdjęcia >>>